Blog: Motywacja w teorii a demotywacja w praktyce w codziennych relacjach
Każdego dnia słyszę różne poglądy i mam do czynienia z różnym pojmowaniem motywacji (demotywacji) i analizuję, który z nich zastosowany w codziennej praktyce będzię korzystny, sprawczy oraz będzie funkcjonował długookresowo dla obydwu współpracujących ze sobą stron.
Poglądem, który słyszę najczęściej jest to, że jedyną motywacją oczywiście są pieniądze....i tego nie będę komentował jedynie trzymam kciuki za sukces.
Natomiast pozycję numer 2 zajmuje stworzenie chęci-pragnienia wykonywania pracy w sposób, który gwarantuje spełnienie siebie zawodowo i daje poczucie bezpieczeństwa, poczucie bycia człowiekiem potrzebnym i inteligentnym, wierzącym w siebie i sukces firmy będąc ważnym ogniwem w perspektywie długookresowej. Pragnę tutaj podkreślić, że zarówno dla jednej, jak i drugiej strony.
Tylko jak to zrobić?
Ja zacząłem od tego, że wyeliminowałem słowa podwładny, przełożony a zastąpiłem je taki słowami jak współpracownik partner.
Spotkaliście się z następującą zależnością: "jeżeli dasz dobre to otrzymasz dobre, jeśli dasz złe to otrzymasz złe." Ja się z tym spotykam codziennie!
Dasz wsparcie i poczucie bezpieczeństwa dla handlowca, z którym współpracujesz, a otrzymasz w zamian same dobre relacje. Każdego dnia bardzo intensywnie pracuję nad tym, żeby chwalić swoich współpracowników za nastawienie, zaangażowanie, koncentrację oraz żeby wspólnie pracować nad obszarami do wzmocnienia i wspólnie szukać optymalnych rozwiązań. W każdej chwili, każdy z moich współpracowników, może liczyć na dzień wolny nawet jak zadzwoni do mnie np. o godz. 23 i powie , że rozchorowała mu się córka, a żona ma wyjazd w delegację, a on chce się nią zaopiekować a nie wynajmować nianię lub zwróci się do mnie ze swoją propozycją terminów delegacji tygodniowych, w których ma uwzględnioną pracę żony i opiekę nad córką a ja to akceptuje i zawsze traktuję to jako priorytet, ponieważ jak mój współpracownik wraca po tym jednym czy dwóch dniach wolnych to ma „skrzydła” do pracy i jest myślami w pracy a nie w domu przy córce. Ja dzięki temu, że jestem otwarty na traktowanie siebie jak człowieka równego drugiemu człowiekowi (mam na myśli brak pozycjonowania, wprowadzania hierarchi) ponieważ uważam, że każdy człowiek jest równy, tak samo ważny bez względu na stanowisko pracy. Ta zasada jest podstawą we współpracy z zespołem. Dzięki temu, każdego dnia z uśmiechem na twarzy i słoneczną pogodą ducha jeżdżę do pracy. To dla mnie jest największa motywacją do motywowania siebie i innych.
Ja do tej pory nauczyłem się, że przede wszystkim patrzę najpierw na siebie, swoje podejście, swój profesjonalizm. Pracuję nad tym, żeby moi partnerzy mieli za co i do czego mnie motywować. I tak przez „przypadek” się dzieje, że zarówno prezesi firmy, dla której pracuję (do których zwracam się np. per Panie Arturze) oraz moi najbliżsi partnerzy, czyli zespół handlowy, dają mi mnóstwo motywacji i mnóstwo powodów do motywowania ich.
Według mnie możliwość motywowania ludzi jest piękna i skuteczna długookresowo w momencie kiedy wypływa z wnętrza człowieka i niesie ze sobą pozytywne intencje i wtedy nazywam to motywacją. W sytuacji kiedy motywacja jest tylko na zewnątrz jest tylko pozorna ja nazywam to demotywacją.
Dążę do synergii, w której 1+1=3, czyli dwoje ludzi wspólnie zmotywowanych i motywujących się wzajemnie, są wstanie stworzyć dużo więcej niż dwie osboby indywidualnie.
P.F.



