Blog: Konkurencja na polskim rynku szkoleniowym
Coraz częściej inwestycje Klientów w szkolenia wymuszają wśród firm szkoleniowych nowe rozwiązania. Klienci są coraz bardziej wyedukowani i oczekują czegoś więcej niż tylko standardowe wystąpienie „slajdomaniaka”, który zanudzał uczestników szkoleń wiedzą teoretyczną przelaną na prezentację w Power Poincie, który wnosił w świat uczestnika szkolenia nowe doświadczenie życiowe a mianowicie „odporność na nudę” - jeśli udało się uczestnikowi wytrzymać całe dwa dni szkoleniowe na sali lub też wzmocnienie umiejętności szybkiego pisania – podczas przepisywania slajdów z ekranu. Na szczęście ta wykładowa forma szkoleń powoli zaczyna zanikać, chociaż jeszcze wielu trenerów na rynku nie może się wyzbyć tej naleciałości.
Klienci decydujący się na inwestycje w postaci szkoleń zaczęli coraz więcej wymagać zarówno od trenerów (w kwestiach doświadczenia nie tylko trenerskiego jak również branżowego) jak i od firm szkoleniowych w zakresie atrakcyjnych cen, miejsc, rozrywek etc. Te wymagania wymuszają poniekąd szukanie nowych ścieżek rozwoju dla trenerów, znajdywanie nowych rozwiązań i dodatkowych usług dla Klienta.
Dodatkowym „utrudnieniem” w zdobyciu Klienta jest pojawienie się nowych sposobów rekrutowania firm szkoleniowych. Celowo omijam opisywanie jednego z „najbezpieczniejszych” sposobów a mianowicie przez polecenie. Oczywiście nie jest to 100% gwarancja na wysoką jakość szkolenia, natomiast na pewno zmniejsza ryzyko zatrudnienia „niskiej jakości” firmy bądź trenera freelancera, który nie będzie w stanie spowodować zadawalających efektów po szkoleniu.
Zabezpieczeniem przed takim wydarzeniem staje się coraz częściej wieloetapowy „casting”. Z reguły wymagane są świetne referencje, super oferta cenowa i coraz częściej próbka pracy, czyli godzinne „show”, które ma zaczarować potencjalnych uczestników i dać im poczucie bezpieczeństwa i przekonanie, że dokonali najlepszego wyboru. Według mnie zastanawiający jest fakt, czy aby na pewno taka forma daje jak najlepszy ogląd danej firmy szkoleniowej/ freelanera?
Oczywistym jest fakt, iż wymusza to na trenerach / firmach szkoleniowych dbanie o bycie konkurencyjnym na rynku i nieustanne podnoszenie jakości swoich usług. Natomiast moje pytanie brzmi - Na ile jest to poznanie trenera/firmy i jej potencjału a na ile showmeński pokaz i manipulacja”? Niejednokrotnie spotykane jest „podgrywanie” Klienta tak, aby nas zechciał mydląc mu oczy niesamowitymi efektami poszkoleniowymi co niejednokrotnie mija się z prawdą ze względu na brak kompetencji trenerskich lub brak charyzmy i inspiracji, aby wzbudzić potrzebę wdrażania nabytych treści na szkoleniu w życie. Próbka szkoleniowa niejednokrotnie „wyłapuje” jedynie element „showmeństwa” i deklaracje. Zagrożeniem jest fakt, iż można sprzedać fantastyczne zabawne ćwiczenie, które pozostanie w pamięci potencjalnych uczestników i w zasadzie na tej podstawie – efektu „Wow”, zostaje podjęta decyzja o zleceniu przeprowadzenia szkolenia.
Wyedukowanie Klientów i większy wgląd oraz coraz większa konkurencja rynkowa w różnych branżach, ma niebagatelny wpływ na wzrost konkurencyjności na rynku szkoleń. Ciekawym jest fakt, jaki rzeczywiście kierunek przyjmuje konkurencyjność na rynku szkoleń? Czy jest to kierunek zmierzający do coraz większego wyspecjalizowania się trenerów w wąskiej dziedzinie – „era ekspertów” czy kierunek „showmeństwa” ukazujący jak najszerszy wachlarz możliwości firmy szkoleniowej – od świetnie zorganizowanej wycieczki, po dobrą sprzedaż marnego produktu? A może tak naprawdę brak jest kierunku, ponieważ rynek szkoleniowy ciągle stoi w punkcie zero – dzieje się jak działo zawsze na rynku szkoleniowym? A może szkolenia to moda, która przyszła od nas z Zachodu i po prostu wypada, aby co jakiś czas zrobić szkolenie, skoro wszystkie inne firmy dookoła to robią? Pytanie tylko, na ile dana firma rozumie ich istotę i jest w stanie zainwestować w długofalowy rozwój swoich pracowników?
Tak naprawdę odpowiedź na to pytanie jest bardzo złożona i zależna od wielu zmiennych pośredniczących. Wnioskuję, po obserwacji rynku szkoleniowego, że rewolucji na rynku szkoleń nie będzie, natomiast można zauważyć wzrost szybkiego reagowania na potrzeby Klientów i dostosowanie się do tego co ma miejsce w biznesie. Pocieszającym jest fakt, że era „szkoleń dla szkoleń” jest już w większości dawno za nami, stad jest to wyzwanie i ciągle coraz wyżej postawiona poprzeczka. To, jaki kierunek przyjmuje dana firma, czyli na czym jej zależy, wynika z jednej strony z kultury organizacyjnej firmy, od postawy i wymagań Klienta, a jakość i efekty szkoleniowe są zależne od etycznego podejścia firm szkoleniowych / trenerów freelancerów, doświadczenia i eksperckości. Idealnym stanem byłaby równowaga pomiędzy etyką, zaangażowaniem i doświadczeniem trenerskim a wysoką świadomością istoty szkoleń wśród decydentów.
Firmy stawiające przede wszystkim na człowieka, które chcą być konkurencyjne, rozumieją potrzebę inwestowania w zasoby ludzkie. Coraz częściej zaczynają dostrzegać istotę wzmacniania kompetencji swoich pracowników nie tylko w sposób motywatorów finansowych ale dodatkowo, wzmacniając ich zasoby właśnie dzięki dodatkowym –niefinansowym motywatorom. Szkolenia stanowią obecnie coraz częściej bardzo ważny aspekt „wynagradzania” i doceniania pracownika, dający poczucie bezpieczeństwa, umożliwiający realizację wyznaczonych celów, wzmacnianie kompetencji i rozwój.
Biorąc pod uwagę powyższy aspekt oraz aspekt konkurencyjności danej firmy na rynku jak również finansowy, wiele firm zaczyna kierować się kryterium jakości i oszczędności czasu. Często słyszę takie słowa „ Po co mamy marnować czas i pieniądze zatrudniając trenerów, którzy nie są najlepsi w branży? My tylko wyrzucamy pieniądze i tracimy czas a efektów jak nie było tak nie ma!”
Na szczęście dla uprawiających ten zawód z powołania i pasji jest to dobra wiadomość, ze względu na „odsiew” tych słabych i mało efektywnych trenerów, a z drugiej strony motywacja do ciągłego rozwoju i stymulowania się do bycia krok przed konkurencją (co jest oczywiste w tym zawodzie, natomiast niejednokrotnie bardzo zaniedbywane przez wielu trenerów).
Klienci mając coraz większy wybór zaczynają odchodzić od współpracy z trenerami, którzy są w stanie przeprowadzić niemalże każde szkolenie, od zarządzania poprzez oceny pracownicze do wypalenia zawodowego. I w tym zakresie zgadzam się w 100% z powiedzeniem „jak ktoś jest od wszystkiego, to jest do niczego”. Firmy szkoleniowe na szczęście zaczynają dostrzegać potrzebę specjalizacji trenerów. Wyróżnikiem na rynku staje się bardzo wąskie wyspecjalizowanie się i skupienie się na wąskiej dziedzinie ”eksperckość trenerska”. Doceniani są Ci trenerzy, którzy są ekspertami – praktykami w swojej dziedzinie, którzy pokazują pasję i szczycą się dużym doświadczeniem w branży trenerskiej i Klienta.
Wszystko co dzieje się dookoła nas czyli postęp technologiczny, wyedukowanie Klientów, konkurencja na rynku dóbr i usług etc wpływają na to, że każdy potencjalny Klient firmy szkoleniowej musi – aby przetrwać na rynku, by zawsze krok dalej przed swoją konkurencją. Ta pogoń naszego Klienta sprawia, że wzrosła świadomość czynnika ludzkiego w rozwoju firmy i jej konkurencyjności. Szkolenia są właśnie taką formą wzmacniania tych zasobów, nadawania kierunku ich rozwojowi, motywowania pracowników. Inwestycje w szkolenia są coraz częściej bardziej przemyślane i stanowią nieodzowny element strategii firmy.
Sztuka „ szkolenia dla szkoleń” odchodzi w siną dal. Inwestowanie czasu i pieniędzy w niesprawdzone techniki i trenerów także jest coraz mniej popularne. Rynek zaczyna się powoli oczyszczać poprzez fakt, że poprzeczka stawiana jest każdego dnia coraz wyżej.
A.M.



